Dlaczego wciąż reaguję tak samo, choć wiem, że to mi szkodzi

Dlaczego reaguję tak samo choć wiem, że mi to szkodzi

Czy zdarzyło Ci się zastanawiać się, czemu w pewnych sytuacjach reagujesz dokładnie tak samo – mimo że za każdym razem później tego żałujesz?

Wiesz o czym mówię, prawda?

Wybuchasz złością w tych samych momentach.
Wycofujesz się z rozmów, które mogłyby coś zmienić.
Mówisz „tak”, kiedy całe Twoje ciało krzyczało „nie”.

Wiesz co jest najbardziej frustrujące z tego wszystkiego?

Najbardziej frustrujące jest to, że doskonale wiesz, co robisz źle.

Nie wiem jak Ty ale ja nie raz i nie dwa obiecywałem sobie, że następny raz będzie inny.

Skoro zauważyłem to, że moje reakcje nie są właściwe lub korzystne to logicznym jest zacząć reagować inaczej.

Kwestia jest jednak taka, że kiedy przychodził kolejny raz – reagowałem identycznie, jakby coś we mnie działało na autopilocie, zupełnie niezależnie od tego, co „wiedziałem” i poza moją świadomą kontrolą.

Czym właściwie są automatyczne reakcje?

Automatyczna reakcja to coś, co dzieje się szybciej niż myślenie. Zanim zdążę się zastanowić, już krzyczę, już się wycofuję, już mówię „tak”.

Z zewnątrz wygląda to jak decyzja – ale w środku nie ma żadnej decyzji. Jest tylko bardzo szybki, wyuczony schemat, który włącza się sam.

czym są automatyczne reakcje

Przez lata myślałem, że to po prostu mój charakter. „Taki jestem, łatwo się irytuję” albo „zawsze byłem osobą, która unika konfliktów”.

Te etykiety były wygodne, bo nie wymagały zmiany – tylko akceptacji. Problem był taki, że ta „akceptacja” nie zmniejszała frustracji, którą czułem po każdej takiej sytuacji.

Czemu wiedza nie wystarcza, żeby zmienić reakcję?

To, czego wtedy nie rozumiałem, to że wiedza i reakcja to dwie różne rzeczy, działające na różnych poziomach.

Mogę świetnie wiedzieć, że krzyk nie pomaga w rozmowie z dzieckiem – i mimo to krzyczeć, kiedy jestem zmęczony, a ono po raz piąty robi to samo.

Mogę wiedzieć, że unikanie trudnej rozmowy w pracy tylko odkłada problem – i mimo to znowu ją odkładać.

Wiedza znajduje się gdzieś „na powierzchni” – w tym, co umiem opowiedzieć, wytłumaczyć, o czym przeczytałem.

Reakcja znajduje się gdzieś głębiej – w tym, co dzieje się zanim zdążę pomyśleć.

I to jest powód, dla którego czytanie kolejnej książki o „lepszej komunikacji” rzadko zmienia coś w realnej, stresującej sytuacji. Bo ta sytuacja nie pyta o to, co wiem. Pyta o to, jak zareaguję – a to dwie różne sprawy.

Czy te reakcje pojawiają się przypadkowo?

Z czasem zacząłem zauważać, że te reakcje nie pojawiają się przypadkowo.

Mają swój wzorzec. Pojawiają się w podobnych okolicznościach, z podobnym natężeniem, czasem nawet z tymi samymi słowami, które wypowiadam. Jakby ktoś włączał nagranie, które już wcześniej gdzieś zostało zapisane.

Zauważyłem na przykład, że reaguję bardzo podobnie, kiedy czuję, że ktoś mnie ocenia – niezależnie od tego, kim jest oceniająca osoba.

Reakcja jest ta sama, mimo że sytuacje są zupełnie różne. To był dla mnie pierwszy sygnał, że problem nie leży w sytuacji – leży w czymś, co te sytuacje mają wspólnego.

Co dzieje się tuż przed reakcją?

Zacząłem przyglądać się temu, co dzieje się chwilę przed taką reakcją.

Nie analizować po fakcie – „dlaczego to zrobiłem” – ale obserwować moment, w którym to się zaczyna.

I zauważyłem coś ciekawego: reakcja pojawia się zawsze automatycznie w ułamku sekundy i w obliczu konkretnych okoliczności lub wypowiadanych słów.

Czasem jest to strach, czasem wstyd, czasem złość, czasem coś, czego nawet nie umiałem nazwać.

To trochę tak jakby moje ciało reagowało nie na to, co się dzieje teraz, ale na coś, co już raz przeżyłem, dawno temu, i co zostało gdzieś w środku zapisane jako „to jest niebezpieczne, reaguj”.

Skąd biorą się te „stare odpowiedzi”?

Szukając odpowiedzi na to pytanie, trafiłem na różne wyjaśnienia ale jedna stała się dla mnie kompletna.

Mówiła ona m.in., że…

… te automatyczne reakcje nie są moją wadą charakteru.

Są raczej starymi odpowiedziami na stare sytuacje, które uruchamiają się dziś, mimo że okoliczności są zupełnie inne.

Można to porównać do alarmu przeciwpożarowego, który raz zareagował na prawdziwy ogień – i od tamtej pory reaguje na każdy dym, nawet ten z tostera.

Alarm nie jest „zepsuty” w sensie złej woli. On po prostu robi to, do czego został ustawiony: ostrzega, gdy wykryje coś podobnego do tego, co już raz było zagrożeniem.

Z ludźmi działa to podobnie.

Jeśli w jakimś momencie życia – często bardzo dawno temu – jakaś sytuacja była naprawdę trudna czy bolesna, mózg zapisał tę sytuację razem z towarzyszącym jej uczuciem.

I teraz, gdy coś przypomina tamtą sytuację – nawet odległym podobieństwem – ten sam mechanizm się włącza.

Co zmienia się, kiedy zaczynam to zauważać?

Pierwsza duża zmiana, którą zaobserwowałem u siebie, nie polegała na tym, że przestałem reagować. Polegała na tym, że zacząłem to zauważać w momencie, w którym się dzieje – a nie godzinę później.

To dało mi coś, czego wcześniej nie miałem: chwilę. Małą szczelinę między tym, co poczułem, a tym, co zrobiłem.

Czasem ta chwila wystarczyła, żeby zareagować inaczej – powiedzieć coś spokojniej, zrobić wdech, zapytać siebie „co ja właściwie teraz czuję”.

Czasem nie wystarczyła – i to też było w porządku bo zrozumiałem, że to nie jest kwestia silnej woli. To jest kwestia tego, co siedzi głębiej, i co – jak się okazuje – można stopniowo rozpoznawać i skutecznie zmienić.

Dlaczego warto przestać traktować to jako swoją wadę?

Myślę, że wielu z nas chodzi z poczuciem, że „powinniśmy już to ogarnąć”. Że jeśli wiemy, co jest niezdrowe, to powinniśmy umieć to zmienić siłą woli.

A potem, kiedy to się nie udaje, dokładamy sobie kolejną warstwę – wstyd, frustrację, poczucie, że coś z nami jest nie tak.

wyniki w życiu zawsze zależą od danych w mózgu

Dla mnie i na podstawie informacji jakie uzyskałem, zrozumiałem, że…

…każda myśl, decyzja i działanie mają swoje źródło w zapisanych danych, zgodnie z którymi nasz mózg chce zapewnić nam przetrwanie.

Kluczem więc jest zrozumienie, że funkcjonujemy na podsatawie zapisanych danych a uzyskiwane wyniki zawsze będą zgodne z nimi.

Co warto zapamiętać

Kilka obserwacji, które dla mnie były najważniejsze:

  • Automatyczna reakcja dzieje się szybciej niż myślenie – dlatego sama wiedza rzadko ją zmienia.
  • Powtarzające się reakcje mają wspólny mianownik – często jest nim konkretne uczucie, nie sama sytuacja.
  • To uczucie zwykle nie jest nowe – jest „starą odpowiedzią” na coś, co wydarzyło się wcześniej.
  • Pierwszym krokiem nie jest zmiana reakcji, ale jej zauważenie w momencie, gdy się dzieje.
  • Powtarzające się wzorce nie są wadą charakteru – są sygnałem, który można rozpoznawać i zmienić.

Wszystko z Tobą jest w porządku

Na koniec chcę zaznaczyć coś co wg mnie jest bardzo pozytywną informacją…

Nikt z nas nie jest „zepsuty” albo w jakikolwiek sposób „wadliwy”.

Często tak o sobie myślimy ale wynika to z danych (wspomnień) zapisanych w mózgu – sytuacji i okoliczności, na których pojawienie nie mieliśmy żadnego wpływu.

Mówiąc inaczej, „plac zabaw” był już gotowy zanim każdy z nas pojawił się na tym świecie i ucząc się tego świata, możemy słyszeć, widzieć i doświadczać zarówno rzeczy pozytywnych jak i negatywnych.

Nie mamy żadnego wpływu na to co się wydarzy ale każdy z nas może zmienić dane, które prowadzą nas do negatywnych dla nas rezultatów.

Michał Kidziński

Michał Kidziński

P.S. Wiesz, że jedna prosta zmiana może pomóc Ci przestać marnować pieniądze, czas i zdrowie? O tym co to za zamiana, dowiesz się tutaj.

Przewijanie do góry